niedziela, 1 maja 2016

POŻEGNANIE


Ten post będzie niestety moim pożegnaniem z blogowaniem - córka idzie do szkoły, syn nie wyraża zainteresowania pracami plastycznymi, a ja wracam do pracy i nie chciałabym kontynuować pisania bloga na pół gwizdka. Dziękuję Wam za czas spędzony z nami i za wszystkie Wasze komentarze.



czwartek, 17 marca 2016

DZIEŃ ŚW. PATRYKA


A oto praca wykonana przez Miśkę w związku z irlandzkim dniem Św. Patryka. Jeśli macie ochotę od czasu do czasu zainteresować dziecko jakimiś ciekawostkami ze świata, tym, że inni mają jakieś święta, których nie ma u nas, to zapraszamy do wykonania pracy. Tutaj znajdziecie więcej info o samym święcie:
DZIEŃ ŚW. PATRYKA

poniedziałek, 29 lutego 2016

NIEWIARYGODNE, A JEDNAK


Pewnego dnia (po zakrapianej wizycie u znajomych) mąż mój jedyny oświadczył, że mamy bażanta na podjeździe. Chwilę koncypowałam czy luby robi sobie ze mnie jaja, czy też zaszkodziły mu trunki czy faktycznie coś tam siedzi. :-) Jak widać. Czasem najmniej prawdopodobna wersja okazuje się prawdziwa.

sobota, 20 lutego 2016

MORSKIE INSPIRACJE


Pewnego dnia chciałam zrobić jakąś pracę plastyczną z moją dwójką - prawie 6 lat i prawie 3 lata. Jak wymyślić coś, co oboje mogą robić razem. Stwierdziłam, że każde dziecko może zrobić morze jeśli tylko wyciśniemy mu odpowiednie kolory farbek. Potem młodszy dostał rybkę do doklejenia, a starsza zrobiła pirata w łodzi i złotą rybkę (p.s. Łuski są zrobione okrągłym dziurkaczem - kółka przecięłam na pół).




piątek, 12 lutego 2016

ZAKOCHANA STONOGA - LAURKA WALENTYNKOWA


Kto chce by dziecię ćwiczyło wycinanki i nie robiło tego na własnej grzywce lub na firanach (przykłady z życia wzięte ;-) może zaproponować młodemu adeptowi tej sztuki taką oto pracę walentynkową. Czyż to nie idealny prezent walentynkowy dla rodziców (oczywiście okraszony mnóstwem przytulasów)?

środa, 10 lutego 2016

PRZEPIS NA ZIELONY I POMARAŃCZOWY SMOOTHIE - MELON + OGÓREK, MANGO + MARCHEWKA



Nie wiem czy kiedyś o tym wspominałam, ale miałam kiedyś zbyt wysoki poziom cukru. Było to sporym zaskoczeniem zarówno dla mnie, jak i dla wszystkich, którzy mnie znali. Dostałam od lekarza wskazówki dietetyczne i przykaz by powtórzyć badania po jakimś czasie. "Dieta" niewiele różniła się od mojego zwykłego sposobu odżywiania. Zależało mi by wyniki się poprawiły i by nie kazano mi brać żadnych leków. Poczytałam i doszłam do wniosku, że najlepiej byłoby zwiększyć ilość surowych warzyw, a najbardziej efektywnym sposobem wydało mi się robienie soków. Faktycznie po chyba 2 miesiącach ograniczania owoców (podejrzewam, że to był główny powód wzrostu poziomu cukru, bo jadłam owoce sezonowe w ogromnych ilościach) i picia soków, poziom cukru spadł do górnej granicy normy,
Moje soki były mocno "wytrawne", więc przepisów na nie podawać nie będę, ale od tamtej pory zaczęłam sięgać po domowe soki regularnie. Dostosowałam je tak, by dzieci mogły je pić. Nie piją wielkich ilości, ale nawet kilka łyków, to spora dawka tego co najlepsze z owoców i warzyw.

Melon - ogórek



Wyciskamy sok z:
5 dużych ogórków
1 małej limonki lub 1/2 cytryny

Do blendera wlewamy sok i:
1/2 melona
1/2 awokado
ewentualnie 1 banana

Miksujemy i gotowe.


Mango - marchewka



 

Wyciskamy sok z:
2kg marchewki
1 jabłka
1/2 cytryny

Do blendera wlewamy sok i wrzucamy:
1 banana
1 mango
1/2 awokado

Miksujemy i gotowe.

poniedziałek, 1 lutego 2016

sobota, 30 stycznia 2016

PINGWIN


Dziś przedstawiamy Wam kolejną pracę plastyczną zakochanego pingwina. Taki pingwin może być wysłany jako kartka walentynkowa, ale może także być częścią lekcji o ekologii czy geografii. Czyż nie jest słodki?

czwartek, 28 stycznia 2016

MOTYL Z GIPSU


Miśka dostała na urodziny taki zestaw. Myślę, że zabawę można odtworzyć i bez niego (choć pewnie z zestawem może być łatwiej). Jeśli macie jeszcze jakieś niedobitki kalendarzy adwentowych, to możecie zrobić masę solną i wcisnąć ją do plastikowej tacki, z której wyciągacie czekoladki adwentowe. Jeśli nie, możecie masę solną rozwałkować i wyciąć ciasteczka foremkami co ciasteczek lub wykorzystać zwykłe foremki do piasku by uzyskać odpowiedni kształt.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

JAK ZACHĘCIĆ DZIECI I MĘŻA DO POMOCY W DOMU - LISTA OBOWIĄZKÓW

 


O tej metodzie słyszałam już dawno temu i jakoś nie byłam przekonana. Uważałam, że naszym głównym problemem jest sfera emocjonalna, a nie obowiązki domowe. Skupiałam się na książkach i filmach najpierw dotyczących tego jak radzić sobie z dziecięcą złością i buntem, potem doszłam do wniosku, że muszę pracować nad sobą - swoją cierpliwością, chwaleniem członków rodziny, stosunkiem do dzieci i swoim dobrym samopoczuciem. Jak powiedziała moja mądra koleżanka: "Kobieta to centrum rodziny, a sfrustrowana kobieta, to epicentrum problemów". 

W moich poszukiwaniach natrafiłam na książkę "7 nawyków skutecznego działania". Tam autor opisywał sytuację, w której pracownik hotelu niższego stopnia sam przyznał się, że zawiódł (mimo iż nikt mógłby się o tym nie dowiedzieć) i poprosił o jakieś wynagrodzenie dla klienta. Covey (autor) był zaskoczony tym zachowaniem i zapytał jak firma wzbudziła takie poczucie lojalności wobec firmy, taką chęć dbania o klienta (również inni pracownicy byli bardzo pomocni) i dowiedział się, że pracownicy współtworzyli misję firmy. 

Jako przykład wykorzystania tego w domu, Covey podał stworzenie listy obowiązków. Kluczem do sukcesu było to by NIE przychodzić z gotową listą i wydzielić członkom rodziny obowiązki. Dzieci chętniej się zaangażują jeżeli będą współtwórcami listy i same zadecydują w czym mogą pomóc. 
Ja napisałam na kartce moje pomysły i podałam pierwszy z nich jako przykład, ale potem podpytywałam jakie jeszcze obowiązki im przychodzą do głowy. 
Obowiązki zilustrowaliśmy obrazkami, wykonanymi przeze mnie i dzieci, a na koniec zadałam im pytanie: "Kto umie i chce wziąć na siebie ...." Dzieci same wołały kto z nas robi daną rzecz i jeśli czuły, że one potrafią w tym pomóc, to zgłaszały również siebie. 
Pod każdym obowiązkiem pisaliśmy znak symbolizujący kobietę lub mężczyznę (możecie dać kółko i trójkąt) lub rysunek chłopca lub dziewczynki. 






Mój mąż akurat robi dużo w domu, ale jeżeli wy tego szczęścia nie macie, to możecie wykorzystać tę listę by to zmienić. Jeśli mąż chce by dzieci przejęły obowiązki domowe, to sam musi dawać przykład. 

Moje dzieci były bardzo entuzjastyczne przez pierwsze dni, więc nie było problemu z nauczeniem ich jak robić pewne rzeczy. Były chwalone (męża też zresztą staram się chwalić regularnie). Wieczorem np: mówiłam "Dzięki temu, że tyle mi pomogłaś, mam teraz czas i siłę by się z tobą pobawić". 
Kluczem do tego by ta metoda zadziałała długofalowo jest mordercza konsekwencja całej rodziny, bo zanim pewne rzeczy staną się nawykiem (a do tego dążymy) minie trochę czasu. Regularnie musimy przypominać dzieciom, że mają odłożyć czapki do szuflady. Sami siebie pilnujemy by nie sprzątać za dzieci. Pomagamy im jeśli trzeba, ale jeśli widzimy, że zaczynają się obijać, przechodzimy na sterowanie głosem. "Teraz poproszę wszystkie tory. Ja wam trzymam pudełko". Czasem robimy z tego zabawę - "Smok (torba na kulki w kształcie smoka) jest głodny - nakarmcie go" czasem zawody: "Zobaczymy czy mama posprząta szybciej tę część pokoju, czy wy swoją". 
Kiedy entuzjazm zaczął opadać powiedziałam: "W nagrodę za to, że tyle nam pomagacie, dziś ja i tata posprzątamy zabawki." i skończyło się na tym, że jedno z dzieci się dołączyło do nas.

Oczywiście mamy też swoje mniej pozytywne techniki. Ustaliliśmy sprzątanie w salonie przed bajkami. Pół godziny przed (teraz już daję na to mniej czasu, ale zaczynaliśmy od 30min) ogłaszam:
Kto chce posprzątać pokój, ten może to zrobić. W nagrodę będzie bajka.”
Zwróćcie uwagę, że nie mówię: "Jeśli nie posprzątasz, to nie będzie bajki"! Komunikat ma być pozytywny. Staram się nie używać słowa „musisz”. Podkreślam „kochanie, to twój wybór – nie chcesz, to nie sprzątaj” ale wiadomo – o bajce możesz zapomnieć.


Ponieważ Misia sprzątała zabawki, a Młody się obijał, podzieliłam pokój na pół i wyznaczyłam im części pokoju do posprzątania.
 

Za pierwszym razem Misia posprzątała i posłałam ją na bajkę do góry a Młody ryczał 40 minut zanim zrozumiał, że jak nie posprząta, to bajki nie będzie. Za drugim razem ryczał 20 minut. Teraz sam się bierze za sprzątanie i potrafi zrobić więcej niż Misia. 

Pomyślcie – siedziałam koło niego 40 minut pocieszając go i tłumacząc o co w tym chodzi, a chodziło o posprzątanie czegoś co zajęłoby mi 3 minuty. Ale to jest inwestycja na przyszłość. Ja wiem, że dzieci robią rzeczy niezdarnie, że wolno, że sobie z czymś nie radzą, że często nie chcą, ale jak będziesz czekała aż będą mieli 10 lat i odpowiednie zdolności, to będzie jeszcze trudniej – bo dlaczego oni mają coś robić skoro przez 10 lat nie musieli?


Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że jeśli wywoła się w sobie dużo entuzjazmu, dużo chwali - wow, jesteście już tacy duzi (ja często chwalę pośrednio - opowiadam komuś jakie to moje dzieci są super tak żeby one "kątem ucha" to słyszały), podkreśla się, że jesteśmy drużyną, robimy coś razem, to wokół sprzątania wytwarza się pozytywna atmosfera, poczucie, że jesteśmy teamem, że sobie pomagamy i sfera emocjonalna się poprawia. Czasem mówię: "Rozkładam zmywarkę - kto mi pomoże rozłożyć sztućce" i najczęściej znajdzie się chętny. Jak nie, to robię to sama, ale jak dzieci coś chcą ode mnie, to mówię: "Teraz musisz poczekać, przez to, że nikt mi nie pomógł ze sztućcami, nie wyrobiłam się jeszcze z zamiataniem - musisz poczekać aż skończę". 
Dobrą metodą jest też: "Do zrobienia jest: sprzątanie zabawek, zamiatanie, odkurzanie. Jak będę robić to sama, to zajmie mi dużo czasu i nigdzie nie pójdziemy/w nic się z wami nie podbarwię. Kto bierze jaki obowiązek żebyśmy potem mogli razem coś porobić?"

Nie róbcie sobie wyrzutów, że wymagacie od dzieci. Ja po zastosowaniu tej metody widzę same zalety:

- dzieci osiągają samodzielność i cieszą się, że są doceniane
- uczą się pomagać i żyć w grupie
- spędzacie czas razem i wzmacniacie poczucie, że jesteście drużyną
- będziesz mniej zapracowana *, szczęśliwsza **, a tym samym będziesz lepszą mamą

* To, że będziesz mniej zapracowana nastąpi niestety dopiero po jakimś czasie. Początkowo to wymaga o wiele więcej wysiłku niż robienie czegoś za dzieci.
** Kobiety, które są służącymi dla całej rodziny zwykle na dłuższą metę nie są z tym zbyt szczęśliwe i często nie są doceniane - jak ma je docenić dziecko czy mąż skoro nie wiedzą ile to jest wysiłku by ogarnąć dom, obiady, zakupy itd.

wtorek, 5 stycznia 2016

ZDROWE SŁODYCZE


I jak tam? Macie jakieś noworoczne postanowienia? Ja nieskromnie powiem, że udało mi się zachęcić kilka osób do zdrowego odżywiania. Od dłuższego czasu eksperymentuję z tworzeniem zdrowych słodyczy, które moje dzieci i mąż polubią. 

Smakoszom (małym i dużym) polecam domowe lody lub mus z daktyli. Przygotowanie jest banalne. Wrzucacie duże opakowanie mascarpone do miksera i miksując dodajecie po trochu daktyli (oczywiście kupujemy bezpestkowe)  aż będzie wystarczająco słodkie. Potem albo rozlewacie do foremek do robienia lodów i zamrażacie albo jecie w postaci musu.


Moją ulubioną alternatywą mąki (zwłaszcza jeśli chodzi o desery) są mielone migdały. Ostatnio zrobiłam migdałowe ciasteczka z czekoladą,z płatkami owsianymi i bananem i z jabłkiem i kaszą jaglaną.

Baza:
200g mielonych migdałów
1 jajko
3 łyżki oleju (ja dałam kokosowy)
3 łyżki syropu z agawy lub klonowego
Wszystko mieszamy i bazę dzielimy na 3 części.

Do jednej z części dodajemy:
3 pokruszone kostki mlecznej czekolady
6 zmielonych daktyli
1/2 łyżeczki kakao

Do drugiej dajemy:
1/2 rozgniecionego banana
2 łyżki płatków owianych
1 łyżkę pokruszonych orzechów laskowych lub włoskich
1 łyżkę syropu z agawy

Do trzeciej dodajemy:
1/3 tartego jabłka
1 łyżeczkę cynamonu
2 łyżki mąki jaglanej (sucha zmielona kasza jaglana)
2 łyżki syropu z agawy
1 łyżkę suszonej żurawiny lub rodzynek

Każdą z wersji mieszamy.

Na blasze kładziemy papier do pieczenia spryskany oliwą. Kładziemy na to foremkę do wykrawania ciastek, łyżeczką wkładamy masę (ja wkładałam do połowy wysokości foremki), ugniatamy palcem i zdejmujemy foremkę zostawiając kształt np: serca. Pieczemy w temperaturze 180 stopni aż będą w takim kolorze jak na zdjęciu. Niestety nie zwróciłam uwagi jak długo je piekłam.



 Kolejne są koktajle. Tu akurat mleczko kokosowe + ananas + daktyle + wiórki kokosowe.


Dla tych, którzy nie mają czasu i energii na gotowanie, też mam rozwiązanie - wizyta w Lidlu lub Rossmanie. Na zdjęciu produkty z Lidla - daktyle, kokos (wmówiłam dziecku, że kokos to cukierki i wydzielałam po kilka sztuk, a ona była cała szczęśliwa, że dostała kilka słodyczy - grunt to dobry bajer), suszone mango i figi, chipsy jabłkowe. Jak dla mnie absolutnym hitem z Lidla jest suszone mango i każdy kogo częstuję (poza moim mężem - przynajmniej mi nie wyjada ;-) podziela mój entuzjazm. Warto też zajrzeć do Rossmana do działu ze zdrową żywnością - tam hitem dla mnie są liofilizowane truskawki.

Powodzenia z Waszymi postanowieniami dotyczącymi diety i nie tylko :-)

sobota, 2 stycznia 2016

KALENDARZ BY MIŚKA



Dla mojej córki pory roku są bardzo ważne - w końcu wie, że urodziny ma wiosną i musi pilnować kiedy ta pora roku nastąpi. Jeśli Wasze dzieci również zaczyna interesować temat pór roku, to może przygotujecie również taki własny kalendarz. Jako rysunki go ilustrujące możecie narysować to, co dla Was ważne: urodziny dziecka, święta Bożego Narodzenia, czas zbierania kasztanów itd. Wybaczcie kolejność pór roku - jakoś tak mi się załadowały :-)

niedziela, 20 grudnia 2015

POMYSŁ NA PREZENT




Czasu coraz mniej. Jeśli nie macie pomysłu co kupić chłopczykowi w wieku przedszkolnym (jak widać 2-latek też się z takiego prezentu ucieszy), to polecam warsztat. Czy konkretnie tej firmy? Mam mieszane uczucia - w sumie jest ok, ale po kilku miesiącach użytkowania imadło przestało trzymać, a od czegóż jest imadło jak nie od trzymania ;-)



Pomysłem na prezent dla dziewczynki przedszkolnej, a może nawet i wczesno-szkolnej jest kostium/przebranie - księżniczka, Hiszpanka, baletnica. Nie dość, że dziecię będzie się cieszyć, to tym prezentem rozwiążecie sobie problem ewentualnego balu przebierańców. ;-)

środa, 16 grudnia 2015

TABLICA


Jeśli nie macie pomysłu na to co kupić dziecku, to może weźmiecie pod uwagę tablicę z Ikea. Jedna strona jest do pisania kredą (nie jest magnetyczna - niestety), a druga do pisania pisakami. Do tego można przyczepić rolkę papieru (do kupienia w Ikea) i rysować na papierze. My z Misią oczywiście odpicowałyśmy nieco naszą tablicę - po jednej stronie wbiłyśmy (no dobra, tata wbił) gwoździki i powiesiłyśmy nasze sówki, a po drugiej przykleiłyśmy ozdobne klamerki, do których przyczepiłyśmy wydrukowane z netu grafiki dotyczące cyferek i literek.
Zaletą tablicy jest półeczka - większość kredy podczas pisania spada na nią.

wtorek, 15 grudnia 2015

LIST DO MIKOŁAJA



Jeśli chcecie by Mikołaj przyniósł trafione prezenty napiszcie z dzieckiem list do niego. Młodsze dzieci zamiast pisać o co proszą mogą wyciąć obrazki z gazetek. Ja zawsze mówię Misi, że trzeba napisać kilka opcji prezentów, bo nie wiadomo co elfy potrafią wyprodukować :-)

czwartek, 10 grudnia 2015

KARTKA ŚWIĄTECZNA


Prosta i szybka do wykonania kartka. Gąbką nanosimy farbę, przyklejamy choinkę wyciętą z filcu lub papieru kolorowego, kilka gwiazdek, napis lub życzenia i gotowe.

wtorek, 1 grudnia 2015

CHOINKA ZE STYROPIANU


Taka mała zimowa inspiracja. W empiku i na allegro znajdziecie różne formy ze styropianu. Jeśli macie wolny zimowy wieczór i chęć by porobić coś kreatywnego, to może spodoba się Wam taka choinka.

piątek, 20 listopada 2015

JAK BYĆ SZCZĘŚLIWYM - CZUJ SIĘ DOBRZE SAM ZE SOBĄ



Miłość jest jednym z najważniejszych aspektów życia człowieka. Każdy chce być kochany. Jednak tu jest pies pogrzebany, aby kochali Cię inni, najpierw Ty musisz pokochać siebie. Ludzie, którzy siebie lubią częściej się uśmiechają, są bardziej pewni siebie i łatwiej zdobywają przyjaciół/partnerów/łatwiej nawiązują relacje np.: w pracy. Co zrobić aby pokochać siebie i czuć się dobrze ze sobą?

Dbaj o swój wygląd. Nie dla innych, dla siebie. Miło jest zobaczyć siebie w lustrze i pomyśleć „fajnie dziś wyglądam”. To jak wyglądasz wpłynie na to jak będziesz się czuć. To jak będziesz się czuć wpłynie na to jak będziesz chodzić (prosta czy zgarbiona, pewnym krokiem czy nie), jak będziesz mówić (głośno, z energią, z przekonaniem czy cicho i niepewnie). 

Tu najpewniej wymówką będzie brak czasu. Ok., rozumiem, ja też nie wstanę godzinę wcześniej by zrobić make-up i włosy. Mogę natomiast w weekend przygotować zestawy na 5 dni (razem z akcesoriami – bo to one często przesądzają o tym czy strój wygląda na dopracowany). Ja stawiam też na długotrwałe rozwiązania – henna, kreski na oczach (makijaż permanentny), hybryda na paznokcie, lub paznokcie żelowe czy akrylowe (na nich każdy lakier długo się trzyma). Zastanów się też co z make-u jest niezbędne i od tego zaczynaj. Dla mnie to mascara. Możesz ewentualnie wziąć kosmetyczkę do auta i, jeśli dojedziesz kilka minut za wcześnie, zrobić make-up w aucie. W wolnym czasie obejrzyj na youtube pomysły na szybkie fryzury. Pamiętaj też, że strojem, fryzurą i makijażem możesz podkreślić zalety i ukryć wady.

A skoro o wadach mowa, to pomyśl o swoich kompleksach. I zadaj sobie pytanie czy jest to coś co możesz zmienić? Przykładowo ja kiedyś nie lubiłam swojego nosa i były etapy (zwykle zimą), że miałam więcej ciała niż ustawa przewiduje. 

Zadałam sobie pytanie czy można zmienić nos? Tylko operacyjnie. 

Czy jest to dla mnie opcja do zaakceptowania? Nie, a zatem nie ma co poświęcać temu czasu i uwagi, bo nic to nie zmieni, a tylko mnie zdołuje. Trzeba to zaakceptować. 

Czy mogę zrobić coś z ciałem? Tak. 

Jak? Zmiana sposobu żywienia i ruch.

Jakie cele sobie wyznaczę i jakie techniki zastosuję by je osiągnąć? 

Ja stosuję metodę małych kroków -  wybieram cel krótkoterminowy i nie zbyt trudny do osiągnięcia np.: przez 2 tygodnie do każdego posiłku będę jeść 1 warzywo i przynajmniej 3 razy w tygodniu wysiądę z autobusu przystanek wcześniej. Jeśli to osiągniesz, to wyznacz sobie nagrodę np.: kino z koleżanką i ustaw kolejny bardziej ambitny cel nie rezygnując z tego, co pewnie już Ci weszło w nawyk. Pamiętaj, uwagę i siły skieruj tam gdzie możesz coś zdziałać.

Nie zapominaj też o uśmiechu. Uśmiech, nawet wymuszony, powoduje uruchomienie fizjologicznych mechanizmów, które poprawiają nastrój. Staraj się uśmiechać jak najwięcej. Przywołuj miłe wspomnienia, opowiadaj zabawne historie z życia, oglądaj kabarety, czytaj kawały. Ludzie uśmiechnięci przyciągają innych. 

Ludzie pytani o to co decyduje o tym, że ktoś nam się podoba, że ktoś jest seksowny często odpowiadają, że ktoś musi mieć to „coś”. To ulotne „coś” to moim zdaniem kompilacja – pewności siebie (co wyraża się w postawie, sposobie mówienia, chodzenia), akceptacji siebie i uśmiechu.

Kiedy kochamy i akceptujemy siebie łatwiej nam również uniezależnić się od opinii innych. Każdy od czasu do czasu spotyka się bezpodstawną krytyką – musimy umieć ją rozpoznać i nie pozwolić by nas zatruwała. Ważne by zrozumieć, że czasem ktoś jest niemiły bo ma problem ze sobą. Czuje się źle i chce wyrzucić tę złość wyżywając się na innych i nie ważne jak byśmy wyglądali czy jacy byśmy byli zawsze wymyśli sobie coś by nam dopiec. Stąd Internetowi hejterzy. 

Kolejnym narzędziem, którego możemy użyć by czuć się dobrze we własnej skórze są afirmacje. Afirmacje to wyobrażenie sobie swoich celów tak jakbyś je już osiągnął. Działanie pozytywnych afirmacji tak naprawdę jest dosyć logiczne:
Pozytywna afirmacja > Większa wiara w sukces > Mobilizacja do większego wysiłku (bo skoro wiemy, że się uda, to przecież warto) > Sukces > Większa wiara w siebie i w sukces  > Większy wysiłek > Kolejny sukces
Więcej o afirmacjach w poście: JAK RADZIĆ SOBIE Z TYM, CO NAS SPOTYKA

Jeśli jesteś perfekcjonistą, to zerknij tu: O MATKO! JESTEM PERFEKCJONISTĄ!

We wcześniejszych postach wspominałam już o porównywaniu siebie do innych ludzi. Porównywanie się do kogoś może pomóc nam się rozwinąć lub bardziej docenić to, co mamy, ale może również nas zdołować. Jeśli mamy taką tendencję, należy zadać sobie pytanie – co to nam daje, jaki wpływ ma na nas to, że się do kogoś porównujemy?
  
Często czujemy się źle sami ze sobą, bo porównujemy się do innych ludzi. Koleżanka zawsze pięknie wygląda, a ja co?  Może Ty masz rodzinę, za którą koleżanka płacze wieczorami. Może ma czas na makijaż, bo nie szykuje rano dzieci do szkoły? Może wolałaby sto razy bardziej być na Twoim miejscu? Nie pozwól sobie by porównania z kimś Cię dołowały

Wykorzystaj porównania w dobrym celu. Koleżanka z kursu językowego radzi sobie lepiej? Zamiast myśleć, ona jest zdolniejsza, ja to się nigdy nie nauczę, pochwal ją, że świetnie sobie radzi i zapytaj jakie techniki stosuje, w jaki sposób się uczy. Porównuj się do ludzi, którzy Ci imponują, ale tylko po to by zaobserwować czego możesz się od nich nauczyć.

Czasami zdarza nam się wyolbrzymiać nasze problemy, wtedy warto porównać naszą sytuację życiową z sytuacją innych ludzi. Takie porównania działają dobrze na nasze postrzeganie świata. Gdy widzę kogoś na wózku, w myślach dziękuję za moje nogi. Gdy zaczynam za dużo narzekać na dzieci, mówię sobie: „Ciesz się babo, że są zdrowe, niektórzy tego szczęścia nie mają”. Pamiętaj, wykorzystuj porównania z innymi po to, by docenić to, co masz.

Pisałam już o tym, ale powtórzę, gdyż myślę, że jest to istotna sprawa jeśli chodzi o samoakceptację.
Każdemu w życiu zdarzają się problemy czy nieszczęście. W takim przypadku czasem zadajemy sobie negatywne pytania, które nas dołują, na które z automatu nasz mózg odpowiada tak:

Dlaczego mnie to spotyka? Bo nie zasługujesz na nic lepszego. / Bo jesteś idiotą itd.

Dlaczego nic mi nie wychodzi? Bo jesteś niedorajdą.

Zamiast skupiać się na problemie, powinniśmy skupić się na rozwiązaniu. Zadajmy sobie pozytywne pytania:

Co mogę zrobić by rozwiązać ten problem?

Kto mi może pomóc w tej sytuacji?

Kto miał już taki problem i sobie z nim poradził?

Jeśli zdarza nam się coś złego warto włączyć myślenie typu: Co nie zabije to wzmocni
 
Może to dzieje się po coś – może to ma ukształtować mój charakter, może mam sobie udowodnić, że poradzę sobie z tym problemem, może mój związek rozpadł się po to bym spotkał kogoś lepszego, może wylali mnie z pracy i to będzie szansą na znalezienie takiej, którą będę naprawdę lubić, może problemy są po to by doceniać życie, może choroba jest po to by ją pokonać i uświadomić mi jak kruche i cenne jest życie.